Śledź nas na facebooku

Przygotuj swoje dziecko na jesienno-zimowe wieczory

Przygotuj swoje dziecko na jesienno-zimowe wieczory

Przygotuj swoje dziecko na jesienno - zimowe wieczory

Zima zbliża się wielkimi krokami a wraz z nią przeziębienia, grypy i inne choróbska rozprzestrzeniające się z prędkością światła. Czy da się im zapomnieć? – wątpię, ale możemy choć trochę ograniczyć rozprzestrzenianie się ich po naszym organizmie i organizmach naszych bliskich. Nie będę pisać o higienie osobistej, czy też o lekach, bo tę naukę wraz z narodzeniem naszych dzieci każda mama „pobiera” aż ma wszystko w małym palcu. I obudzona w nocy potrafi wyrecytować dawki i nazwy leków, które dziecko zażywa, czy też przy danej chorobie się stosuje.

Już od dawien dawna wiadomo, że domowe kuracje nie przeszkadzają medycynie konwencjonalnej. Wiadomo też, że przygotowanie do jesienno/zimowych wieczorów to nie 1 dzień czy 2 tygodnie. To kumulacja naszych działań od wiosny przez lato. Te wszystkie witaminy, które powinniśmy pochłaniać wraz z nowalijkami, truskawkami, śliwkami czy pomidorami. Wszystko byłoby pięknie, gdyby każdy jadł zdrowo i jak należy. Ale nie zawsze tak jest, czasem akurat w tym okresie gdzie jest najwięcej świeżych warzyw i owoców chorujemy i „kumulowanie” witamin w naszych organizmach staje się problemem. Czy też nasza pociecha po prostu nie chce jeść niczego co zielone, co ma inną fakturę/teksturę, lub choć troszeczkę inaczej smakuje niż plasterek szynki czy żółtego sera.

Oczywiście po lecie, gdy robi się nieco chłodniej na zewnątrz i w domu, wymieniamy pościel nie tylko nam, ale też i naszym dzieciom. Z dorosłym nie ma problemu. Wiemy, kiedy nam chłodno i pod jaką kołdra nam się wygodnie śpi. Z dzieckiem jest jednak inaczej. Często nasze przyzwyczajenia przenosimy na nasze dzieci. I tak np. ja – zmarzluch – osoba, która zawija się w rulon jak mumia, muszę mieć ciepłą kołdrę, lubię się po prostu otulać. Przez pewien czas wydawało mi się, że wszyscy tak mają, a w szczególności moje dzieci :) Bo przecież skoro mi zimno, to im na pewno też. Nic bardziej mylnego. Podczas gdy ja spałam sobie ciepło i wygodnie, moje dzieciaki pociły się pod grubą kołdrą całoroczną, “rozkopywały się” bo przecież było im gorąco, następnie marzły i chorowały. I to wszystko przeze mnie, bo mi wydawało się , że im jest zimno. Przy mojej współpracy z drobnoustrojami tworzyliśmy zgrany duet. Dzieci chorowały często, a ja nie wiedziałam jak temu zaradzić. Dużo czasu zajęło mi dojście do tego, dlaczego moje dzieci się pocą pod kołdrą. W końcu postanowiłam wymienić dzieciom kołdry na cieńsze. Problem pocenia się skończył. Moi chłopcy dostali rozdzieloną kołdrę 4 pory roku: ten najbardziej “rozkopujący się” otrzymał najcieńszą kołdrę czyli Serena 420 g, drugi - średnią kołdrę 630 g. Córcia natomiast odziedziczyła po mamusi zawijanie się w kołdrę, więc pozostała przy ciepłej kołdrze całorocznej Medical. I tak nauczyłam się jak ważny jest dobór odpowiedniej pościeli dla moich dzieci.

Jednak przygotowanie do jesieni i zimy to nie tylko pościel. Wiadomo - od września dzieci idą do szkoły i do przedszkola, i po pierwszym tygodniu zostają w domu z już rozwijająca się infekcją. Kiedyś usłyszałam od lekarza, że jak dzieci będą w szkole będzie łatwiej, bo już tyle nie będą chorowały. Powiem szczerze - do zeszłego roku czekałam na ten okres jak na zbawienie, bo dzieci chorowały prawie non-stop – czyli na zmianę – jedno zdrowe, to drugie chore, a potem to trzecie. W zeszłym roku jedna dobra mama przekazała mi przepis na syrop na odporność. Od razu zrobiłam dużą porcje i poiłam tym moją rodzinę. Nie wiem, czy to to, czy to, co mówił lekarz, ale w zeszłym roku poważne choroby czyli zapalenia oskrzeli, grypy czy zapalenia płuc nas omijały a przeziębienia nie rozwijały się jakoś mocno. Dlatego też liczę, że w tym roku będzie podobnie. Zrobiłam znowu kolejny zapas syropu wg przepisu:

  • 1 l miodu,

  • sok z 10 cytryn,

  • 10 rozgniecionych główek czosnku (nie ząbków, całych główek).

Taka mikstura stoi w dużym słoiku w ciemnym przez 2 tygodnie, potem syrop przecedzam, przelewam do słoików i podaję dzieciom po łyżce do kolacji. Podczas choroby dzieci dostają syrop również do śniadania. Syrop trzymam normalnie na blacie a zapas w piwnicy, nie trzymam syropu w lodówce. W tym roku zrobiłam małą zmianę do mikstury wsypałam ususzone kwiaty dzikiego bzu - smakowo jest lepsze a i właściwości zdrowotne powinny być większe.

Na choroby mam również ususzone kwiaty z czarnego bzu zbierane późna wiosną - na herbatę. Robię też sok z czarnego bzu, miodu i cytryny i mam również stary dobry sok z malin na wypocenie.

Te wszystkie rzeczy pomagają moim dzieciom przezwyciężyć przeziębienia jak już okres jesienno-zimowy do nas dotrze. Zapewne mogłabym robić więcej, ale czasu mam niezmiernie mało, więc staram się na ile mogę przyszykować na pluchę i zawieruchę.

A Wy jak przygotowujecie siebie i dzieciaki na takie dni?

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url with http://)
* Comment:
Type Code